> Właśnie świadomość tego, że "urodzi się coś
wykoślawionego"
> powoduje, że jeszcze się na operację nie zdecydowałem. Ale z drugiej
> strony.....
> - nos mam niby po prababce czyli babci mojej matki. Moja matka ma
troje
> rodzeństwa ( 3 braci ). Ich nosy są bez zarzutu. Co więcej jej
bracia (moi
> wujkowie ) moją dzieci ( moi kuzynowie/kuzynki) których profile też
są O.K.
> I tylko ja się tak...hmmm...wyróżniam.
No to najwyraźniej Twój nosek kształtuje gen albo grupa genów
recesywnych. To znaczy, że nawet jeżeli nie zostaną one zgubione w
następnych pokoleniach, to wcale nie muszą się ujawnić. A jeśli się
ujawnią, to najlepsza będzie operacja. Jeżeli w Twójej rodzinie nie
dziedziczą się inne felerki typu cukrzyca, rozszczep podniebienia,
wady serca, to doprawdy nie widzę "zagrożenia dla ludzkości". Nie
widzę powodów, by uważać poprawianie urody za coś równie groźnego, jak
np operacje serca u noworodków, o których wiadomo napewno, że swoje
wady rozwojowe będę mogły przekazać, gdy dorosną. A przecież nikt nie
odmówiłby im prawa do życia i do uznania ich za pełnowartościowych
ludzi.
Pozdrowienia
Mefisto