Dzisiaj *Szpilka (Sylvja)* napisał(a),a było to tak:
> Po pierwsze obie się nie zrozumiałyście. Ty napisałaś że 'odkąd
jesteś mamą'
> chomik zprzeczytała, że 'odkąd jesteś _z_ mamą'
Oszzz . Rzeczywiście źle przeczytałam. Pomroczność? Muszę iść spać w
takim
razie
> Po drugie - za bardzo emocjonalnie podchodzisz do dyskucji.
To nie ulega wątpliwości.
Właśnie zrozumiałam jedno. Cokolwiek napisze, jakkolwiek będę starała
się
pomóc Ani spotkam się z jej nie przychylnością. Gadanie do ściany to mi
się
średnio podoba
--
Aga, Maciuś ( 21.06.2002) http://42.pl/u/hnl zdjęcia nowsze i nie tylko
> Były, ale uwierz mi, że jak ktoś coś w życiu strasznego przeżyje,
to żaden
> psycholog nie jest w stanie tak do końca pomóc.
Teraz to ja zacznę chyba zbyt emocjonalnie podchodzić do tego.
Nie będziemy się licytować co kogo straszniejszego spotkało, ale
czasami
jedyną i najwłaściwszą osobą jest psycholog. Tylko, że pacjent też musi
sobie chcieć pomóc a nie tylko patrzeć jak lekarz porusza ustami.
> Liczy się przede wszsystkim praca nad sobą w gronie rodzinnym.
Nie zawsze.
>Ja mam to
> szczęście, że mam duże wsparcie w rodzinie, ale nie wszyscy niestety
mają :(
Ja też miałam i co z tego. To że masz wsparcie dalej nie zmienia faktu, że
problemu nie ma. Najpierw trzeba się pogodzić z samym sobą, a potem liczyć
na innych z rodziny.
--
Aga, Maciuś ( 21.06.2002) ( odechciało mi sięspać bo się wku...) http://42.pl/u/hnl zdjęcia nowsze i nie tylko
Dzisiaj *Szpilka (Sylvja)* napisał(a),a było to tak:
> Spać o tej porze? Szatana jakiegoś sobie zapodaj :-)
No właśnie musiałabym iść spać bo przyszłam z roboty co dopiero, a
wieczorem zaś idę.
> Jeśli osoba sama nie stwierdzi, że potrzebuje pomocy to nikt
> nie zmusi jej do zmiany swojego zachowania.
Tak prawda. Potem można przez resztę życia żałować tylko, że się nie
zrobiło czegoś. Smród zawsze pozostanie.
--
Aga, Maciuś ( 21.06.2002) http://42.pl/u/hnl zdjęcia nowsze i nie tylko
> Czym dłużej jestem mamą tym jestem bardziej
> spokojna i zrównoważona.
Tylko, że z mamą nie zawsze będziesz.
>Ciężko nad tym pracuję.
Rozumiem. Tylko, że dziewczyny dobrze ci poradziły, skonsultuj się z
psychologiem, albo przynajmniej idź do neurologa. Przyjdzie Aniu moment ,
że obecność mamy może ci nie pomóc, a nie chcesz, żeby dzieci
ucierpiały.....
Powodzenia życzę
--
Aga, Maciuś ( 21.06.2002) http://42.pl/u/hnl zdjęcia nowsze i nie tylko
Nie jestem lekarzem, a zapomniałam się zapytać.
Za każdym razem jeżeli ja lub Maciejek idziemy do lekarza z objawami kataru
zostaje nam właśnie przepisany lek przeciwalergiczny. Nie rozumiem tego,
ponieważ ja i moje dziecko alergii nie posiadamy. Z tego co widzę to
lekarze nagminnie to przepisują u nas. Jeżeli nie alergicy to po co się
faszerować tym czymś?
Nie wiem może pytanie głupie, ale naprawdę nie wiem o co w tym wszystkim
chodzi. Wytłumaczcie mi.
--
Aga, Maciuś ( 21.06.2002)
Dzisiaj *Aldona 'Aldik' Richter* napisał(a),a było to tak:
> Ja też nie jestem lekarzem, ale trochę dziwnych rzeczy w życiu
łykałam ;-)
> Powiedz, a raczej napisz, jaki jest ten wasz katar. Wodnity, gęsty,
> przezroczysty, zielony, inne opcje...
Z małym ostatnio do lekarza nie chodzę jeżeli jest tylko katar ( pomagają
mu krople homopatyczne, czosnek i maść majerankowa), ale czasami dochodzi
do tego kaszel i wtedy są przepisywany leki przeciwalergiczne . Katar
wodnisty.
>Drugie pytanie - czy te leki pomagają?
Sulio już wytłumaczyła, że leki te leki obkurczają śluzówkę. Tego nie
wiedziałam. Czy pomagają? Mam wrażenie, że nie, ponieważ katar po 2
dniach
przechodzi w gęsty.
> I trzecie pytanie, pamiętasz może nazwy tych leków?
Maćka leki : Clemastinum i Loratina ( chyba tak się pisze).
Teraz wybrałam się do lekarza ( mam anginę ropną). Z nosa mi ciurkiem
leciało. Lekarka przepisała mi oprócz antybiotyku ( ten pomógł
)Claritine.
Lek pomógł bo z nosa nie leci. Siedzi teraz gęsta kula :/
--
Aga, Maciuś ( 21.06.2002)
> ...no to macie fajnie, moja córka po prostu wypluwa lekarstwo gdy
smak jej
> nie podejdzie. A czasem zdaża się, że zwymiotuje jak poczuje nie ten
smak. I
> nie pomaga tu robienie dziubków, czy wstrzykiwanie po policzku, po
prostu
> wypluwa i już. Całe szczęście, że Mała za dużo nie choruje, więc
jeszcze się
> nie martwię.
To ja mam problem z małym, ponieważ on uwielbia wszelakie leki. Ostatnio w
czasie choroby zaś był cyrk, ponieważ wyrodna mamusia za mało syropku
dawała. Dostał kiedyś od lekarki antybiotyk ( nie pamiętam nazwy), z
zastrzeżeniem, żeby uważać przy podawaniu. Niby w smaku ohydny i dzieci
mogą go nie przyjmować. Mój oblizywał się.
--
Aga, Maciuś ( 21.06.2002)
> * ze wględu na sjestę wesołe miasteczko zaczyna działać od 19.00 -
dzieciary
> w wieku różnym bawiące się tam o 23.30 nie są niczym dziwnym. Mi
ciężko było
> przekonać dzieci dlaczego w momencie zejścia z plaży nie mogą
pojeżdzić na
> karuzeli :-(
To nie tylko we Włoszech jest. Ostatnio miałam pogadankę na temat
tego, że
lepiej aby dziecko 3 miesięczne miało stałą porę kładzenia, a nie tak
jak X
osoba kładzie dziecko o której się zmęczy ( często ok 1 w nocy)
> * makabrycznie wielka liczba osób dotyka cudze dzieci. Mi osobiście nie
> przeszkadza jak kelner pogłaszcze Karoline czy Alka po głowie (ale w
duchu
> wyobrażałam sobie oburzenie niektórych tu pomstujących). Naprawdę
> gdziekolwiek się nie pojawiliśmy to ktos dotykał dzieciaki. Inne też
;-)
Szlag by mnie trafił. Nóż mi się otwiera jak jakaś babulinka robi Maćkowi
"
a ti ti ti" i szczypie w policzek.
> * ojciec Włoch karcąc swojego 4 letniego syna bije go po twarzy
(widziałam
> na własne oczy i uprzedzono mnie, ze to jest norma).
Nieźle.
Ja ostatnio apopleksji dostałam na własnym balkonie.
Siedzę sobie i czekam na kumpelę. Nagle widzę jak tatuś zostawia na
poboczu
wózek z dzieckiem, a z drugim dzieckiem idzie dalej. Już byłam przy
drzwiach , żeby iść do tego dziecko jak widzę tatusia, który wraca sam po
wózek. Facet mieszka 5 domów dalej ode mnie.
Gotowało się długo we mnie.
Jakbym widziała rodzica uderzającego w twarz dziecko to bym chyba faceta
..... no nie wiem coś bym zrobiła ;-)
> * matki Włoszki w żaden sposób nie przywołują swoich dzieci do
porządku w
> miejscach publicznych (przepychające się dzieciary w aquaparku -
żadnej
> reakcji, biegające i wrzeszczące w hotelowej restauracj - mama udaje
że nie
> widzi). Dla mnie koszmar!
Tu jest tak samo, choć w mniejszym nasileniu.
--
Aga, Maciuś ( 21.06.2002)i fasolka
Właśnie te nieszczęsne tabletki. Niedawno podałam mu rutinoscorbin.
Podałam
do paszczy i mówię , żeby szybko popił. Niestety rozgryzł to i od tego
dnia
boi się smaku tabletek.
--
Aga, Maciuś ( 21.06.2002)
> Byłam dziś z Młodym u alergologa. Jestem wstrząśnięta jego
(lekarza) postawą.
> Stąd pytanie.
> Jak Waszym dzieciom lekarz ogląda gardziel? Używa szpatułki? W jaki
sposób
> przekonuje do otwarcia paszczy?
Byłam z Maćkiem u alergologa.
Dziecko zostało fajnie zbadane, zresztą postawa tej lekarki mnie tak
zaskoczyła, że aż japy z mężem otwarlismy :-). Na pytanie czy mąż może
do
niej przyjść prywatnie zdziwiona odpowiedziała" Po co pan mi ma
płacić
prywatnie za wizytę?. Proszę się zapisać i zaczynamy leczenie". Choć
byłam
z dzieckiem i ta wizyta była skierowana na niego ona miała czas zobaczyć
ręce męża, powiedzieć o leczeniu i dać mu ( za darmo) 200 ml tubę kremu.
No dobra ja nie o tym miałam mówić :-)
Oprócz bardzo szczegółowego wywiadu ( czas 1 h) poprosiła Maćka aby się
rozebrał. Dotknęła jego buzi, jego ramion ( potem tak samo zrobiła z
mężem,
aby zobaczyć czy taka sama suchość skóry posiadają). Potem poprosiła
małego
o otwarcie gardła, a że mały panicznie boi się szpatułki to nie
omieszkałam
jej o tym powiedzieć. " ależ oczywiście jeżeli nie chcesz
szpatułki to nie
będę jej używała tylko musisz otworzyć szeroko..." Nauczony co ma
zrobić
aby ustrzec się narzędzia tortur otwarł szeroko paszczę . Pani doktor
bardzo go pochwaliła za postawę wzorowego pacjenta.
--
Aga, Maciuś ( 21.06.2002)
You can post new topics in this forum You can reply to topics in this forum You cannot edit your posts in this forum You cannot delete your posts in this forum You cannot post attachments in this forum