Tue, 30 Mar 2004 19:48:37 +0200, na pl.rec.zwierzaki, Francik napisał(a):
> No i potwierdza się to, że zabieg sterylizacji i kastracji nie jest
"lekiem
> na całe zło" .
Pewna czesc kotow nie przezywa np. zabiegu usuwania kamienia nazebnego -
kazda narkoza niesie ze soba pewne ryzyko. Czy to znaczy ze nie nalezy
kamienia usuwac?
Mozna to ryzyko bardzo zminimalizowac - robiac zwierzakowi tuz przed
operacja badania krwi, EKG serca. I wybierajac lecznice ktora ma sale
operacyjna "na poziomie"(anestezjolog, chirurg, monitoring funkcji
zyciowych).
Niestety - wielu kastracji dokonuje sie na kotach o ktorych stanie zdrowia
wiele nie wiadomo a ktore np. moga miec skaze krwotoczna lub jakas wade
serca. Wiele kastracji jest robionych w zwyklych gabinetach, bez
monitoringu, bez anestezjologa a jedyna osoba obecna przy zabiegu jest wet
operujacy.
Nie do pomyslenia jest np. usuwanie wyrostka u czlowieka w gabinecie
internistycznym gdy taki czlowiek lezy sobie na lezance, dostaje w zyle
zastrzyk - zasypia a sam chirurg a nawet internista mu wycina co trzeba,
zaszywa, budzi i odsyla do domu.
My np. nasze zwierzaki wozimy z W-Wy do Lublina - bo wiemy ze tam maja
zapewniona doskonala opieke podczas operacji - kardiolog/anestezjolog
podczas calego zabiegu, monitoring, chirurg, asysta i laboratorium pod
nosem, w drugim pokoju - wszystkie badania mozna zrobic kwadrans przed
zabiegiem.
--
Pozdrawiam serdecznie
Agnieszka Mockałło
http://republika.pl/kocia_stronka/
Odpisując na priv, wytnij USUN_TO z adresu.