Pewnego wieczoru Mon, 14 Jun 2004 00:57:44 +0200 wiedźmin zdziwił się
nieco, gdy strzyga która wyskoczyła na niego z pl.rec.zwierzaki zamiast
rzucić mu się do gardła, dygnęła, przedstawiła się jako justa, a
następnie
wyśpiewała przytupując wdzięcznie:
> Teraz leczenie zachowawcze, a jak to nie pomoże - zabieg :(((
Teraz bardzo wazne jest zeby kocurek byl jak najlzejszy - bez wzgledu na to
czy sprawa skonczy sie operacja czy nie.
A wiec - nie podawanie bardzo wysokobialkowych karm, karmienie ze
zwroceniem uwagi na to zeby kot nie utyl ani nie rosl za szybko, wczesna
kastracja (moze powstrzymac "samczy" rozwoj i nabieranie masy).
Uwazanie tez zeby kot skakal z duzych wysokosci, nie szalal w dzikich
podskokach i zwrotach - choc to nie jest proste :(.
Poza tym - wzmacnianie miesni w tylnych lapach - a wiec choc kot nie
powinien skakac i galopowac w podskokach - to nie powinien unikac ruchu.
A jesli to wszystko nic nie da - to nie wzbranianie sie przed operacja.
Jesli to kot z rodowodem - to nie krepuj sie zadac od hodowcy parcypowania
w kosztach leczenia i operacji - ma obowiazek.
Dysplazja u MC jest choroba dziedziczna i hodowca wedlug prawa nie moze sie
wykrecic od pokrycia chocby czescii kosztow.
Chyba ze podpisalas jakis dziwny punkt w umowie - np. ze hodowca nie
odpowiada za zadne tego typu ujawnione choroby.
Przeczytaj ja dokladnie.
> jeżeli ktoś miał podobne perypetie ze swoim kotkiem-prosiłabym o
rady.
Mam kotke ktora rowniez miala problemy ze stawami - choc troszke inne.
--
Pozdrawiam serdecznie
Agnieszka Mockałło
http://republika.pl/kocia_stronka/
Odpisując na priv, wytnij USUN_TO z adresu.