On Sun, 28 Oct 2001 23:38:13 +0100, d-_-b <r...@REMOVEITpoczta.onet.pl>
wrote:
(...)
>dzien poszedlem do chirurga, a on mowi, ze przydalaby sie operacja, bo
>inaczej czesciej moge miec takie "wyskoki". Mowi ze trzeba tam
zajrzec,
>usunac caly brud i inne resztki, a pozniej czyms podpiac wspomniana
>lekotke. Oczywiscie szpital, ~4 miechy w gipsie itp.
Powiem krotko: kurwa mac. :( Wiem o czym mowisz (no, moze nie do
samego konca), bo sam mialem kontuzjowane kolana tyle razy, ze juz sie
pogubilem. Na szczescie bylo to dawno i teraz kontuzje sie nie
odnawiaja. Postawil mnie na nogi pewien lekarz, ktorego od tamtego
czasu uwazam za polboga. Facet jest genialny i nienawidzi operacji.
Walczy do konca, zanim zdecyduje sie wyslac kogos na stol. On jako
pierwszy zaczal mnie po prostu leczyc. Calosc klopotow z kolanami
brala sie u mnie od skrzywienia kregoslupa. I po prostu trzeba bylo
mnie naprostowac.
>I co ja kurwa mam zrobic???
Przede wszystkim wiekszosc chirurgow, na ktorych kiedys trafilem miala
ochote mnie kroic. Pojeby jakies. A jeden, ktory nie chcial mnie
ganiac ze skalpelem, po ktorejs z kontuzji kazal sie smarowac jakims
swinstwem i przez 3 miesiace odstawic sport. Odczekalem 3 m-ce,
wszedlem na parkiet i zaraz znowu wyladowalem u chirurga.
Postaraj sie o opinie przynajmniej 2-3 specow. Cholera, gdybys
mieszkal w Koszalinie, albo okolicach wiedzialbym gdzie Cie wyslac, a
tak... Echhh... Wspolczuje. :/
--
Kage - [k...@promedia.net.pl] -
"U nas wszystko swietnie generale. No, wlasciwie nie tak swietnie.
Raczej strasznie niz swietnie. Ale wszystko bylo swietnie, zanim
zrobilo sie strasznie." - Henry Blake