Użytkownik "jm" <minkow...@wp.pl> napisał w wiadomości
> Instruktorów spadochronowych zachecam do zrganizowania kursów ladowania
> spadochronowego, bo taka umiejetnosc moze sie bardzo przydac. Sam
zapisuje
> sie na pierwszy.
Też tak załatwiłem sobie lewą łapę w 90 lekko i 94 ciężko. Mieszkałem
w
Betlejemce, kładąc tam podłogę w ramach rewanżu za darmowy pobyt.
Często latałem po zakupy z Kopy do Zakopca. Feralnego dnia szedł
front z
północy i chciałem zdążyć szybkim lotem. Niestety nad Nosalem już nie
można
było się przebić i zawróciłem. Lądowałem na polanie ponad Hasiorowskim
pomnikiem.
Przy podejściu wylazło mi stado owiec, więc zawróciłem i lądowałem z
wiatrem
aby w nie nie trafić. Przez polanę przebiega niewidoczny parów, w który
walnąłem, a chciałem wylądować ślizgiem. Paskudny nawyk zaciągania
sterówek
do tyłu spowodował, że podparłem się wyprostowaną ręką. 20 sekund
ćmiącego
bólu, a potem tylko widok śmiesznie pogiętej ręki. Złożyłem glajta z
Bacą,
wypaliłem i poszedłem do szpitala. Składali mnie tam na żywca przez 20
minut. Przepraszałem z uśmiechem, że śpiewam i tupie, ale to jest dla mnie
anestezja i mają sie tym nie przejmować.
Lekarz wsadził mi to w gips, ale powiedział z grymasem niesmaku i kaca, że
mu mogło coś niewyjść i mam się za tydzień zgłosić do ortopedy.
Polazłem
jeszcze tego dnia z zakupami do Betlejemki.
Po tygodniu okazało się, że łapa fatalnie złamana i poskładana, a w
dodatku
się niestety zrosła i trzeba operacyjnie. Też mie rżnęli na miejscowym
znieczuleniu, ale nie pozwolili oglądać operacji. Na szczęście chirurg
lubiał również Bacha i było co posłuchać przez te 2 godziny.
Od tego wypadku bardzo się wziąłem za technikę upadku. Często się ze
mnie
młodzi śmieją, bo jak mogę to zamiast lądować normalnie robię
przewrót, albo
pad, aby ćwiczyć w akcji. Niestety czasem się zapomnę i zaciągnę
sterówkę do
tyłu. Złe nawyki z początku szkolenia trudno wyplenić. A łamać się nie
należy w Polsce. Miałeś farta, że to w Austrii, choć przyznam, że
doświadczenie składania mnie na żywca też było ciekawe.
Wracaj do zdrowia i w powietrze. Ja latałem po dwóch tygodniach z łapą w
gipsie i to w obu przypadkach co widać na zdjęciu
http://www.inform.pl/aero/teksty/hamak/hamak.html .
Trenuj dobre nawyki przy upadku spadochroniarskim, to lepsze niż protektor.
Pozdrawiam AlekS