> Na czym polegało to zaniedbanie? Mojego psa bezbłędnie wyleczyli
> kilkakrotnie
Na tym ze pomimo tego ze mowilam ze pies bardzo silnie kaszle oraz - przy
drugiej wizycie- ze wydaje mi sie , ze ma temperature (nie dawal sobie
zmierzyc w domu, ale czulam ze jest cieplejszy) pies zostal zbadany na
powaznie, wraz z osluchaniem oraz zmierzeniem temperatury przy mojej
trzeciej dopiero wizycie. Wczesniej pan doktor smial sie ze to zapewne
zwykle przeziebienie i moje przewrazliwienie, poniewaz pies na jego widok
bardzo sie cieszyl, skakal i merdal ogonkiem -jest radosny z natury, a
lekarz uznal ze jest to kryterium zdrowia. Wystarczajace aby zaniechac
podstawowych badan diagnostycznych.Zalecenie bylo nastepujace:
rutinoskorbin, wit C, a kaszle zapewne dlatego ze ciagnie na smyczy... Coz,
dzisiaj nie dalabym sie dwukrotnie splawic, ale wowczas bylam smarkula ledwo
od ziemi odrosla i nie wiedzialam jak sie upomiec o swoje.
> I chociaz pozniej pan doktor bardzo sie
> > staral i ostatecznie psa wyleczyl NIE POLECAM. .
>> I bardzo źle!!! A w związku z tym, kogo polecasz?!!!
Jak dla kogo zle. Dla mojego psa raczej dobrze. A polecam m.in- zaleznie
jeszcze w jakiej sprawie: W. Czerwieckiego, B. Rudnicka, J Sterne, E.
Dolindo-Dolindowska, W. Tomaszewska. Oczywiscie sprobujesz teraz mi
przedstawic jakies argumenty "anty-". Prosze bardzo, zapewnie
niestery nikt
nie jest nieomylny.
Wyciągnęli moją (obecnie12 letnią)
> sunię 2 razy z bardzo ciężkiego zapalenia oskrzeli i raz z
zapalenia
płuc.
> Pies cierpiał na problemy ze stawami. Leczenie pomogło. Pies miał
problemy
z
> sercem ( arytmię i niewydolność), leczenie pomaga.
No to super. Widocznie panowie sie czegos nauczyli ... ze tak powiem, na
bledach:( Jeden z nich powiedzial mi wowczas ze moj pies byl po prostu jego
pierwszym takim przypadkiem. Coz. Mial pecha?!
> Jeśli nie wiesz czegoś na pewno, to nie pisz...
Ok, pisze ze na pewno wiem ze dwa lata temu - sprawdzalam w innej lecznicy w
ktorej pracowali wowczas, w okolicy metra Ursynow, ze nie milei wowczas
takich specjalizacji. A Ty wiesz jakie maja specjalizacje na pewno?
> Pies miał ropomacicze, operacja dokonana przez Dr. Tomczaka z pełnym
> sukcesem. 2 dni po operacji pies sam wchodził na trzecie piętro. Pies
miał
> raka gruczołu mlekowego. Następnego dnia po operacji przez Dr. Bryłę
pies
> chodził po schodach na 3 piętro. Również żadnych komplikacji.
Nie wiem w jakim celu to wyliczasz. Kazdy wet ma skonczony przedmiot
"chirurgia zwierzat" i kazdy ma podstawowe przygotowanie
chirurgiczne.
Ropomacicze, guz sutka- to standardowe, choc trudne operacje.
> >Rozróżnijmy specjalizacje od umiejętności ogólnych
Jak sama widziałaś NIE NAPISAŁAM , że są specjalistami od
> stawów?
Nie, ale mylisz - tak sadze po tym co czytam, lekarza wet. ze specjalizacja
chirurg malych zwierzat, z lek. wet. bez tej specjalizacji. I nie ma czegos
takiego jak specjalizacja "chirurg od stawow".
> Uważam, że twoja opinia jest bardzo niesprawiedliwa. Może zmienię
zdanie (
> co do opinii) jeśli ją uzasadnisz, na czym polegało to zaniedbanie.
Moja opinia wynika z moich fatalnych doswiadczen, dokladniej z tego jednego
.Wystarczylo, zebym po skonczeniu wielotygodniowego leczenia zrezygnowala z
uslug tej lecznicy. Do tego czasu bylam czestym gosciem na Hawajskiej,
(zreszta mieszkalam pare blokow dalej) chociaz moje wizyty ograniczaly sie
raczej do szczepien, zakupow itp. Blad lekarski byl jeden ale z gatunku
podstawowych , dzis jako bardziej doswiadczona wlascicielka psa(a obecnie
nie tylko juz jednego psa, a ponadto takze innych zwierzat) nie moge
zrozumiec dlaczego ktorys z panow- ja juz po prostu dzis nie pamietam ktory
byl ktory, stad nie precyzuje- dwukrotnie zbagatelizowal sprawe. Poblazanie
dla przewrazliwionej na punkcie swojego pierwszego psa nastolatki to jedno,
ale nie wywiazanie sie z podstawowych obowiazkow lekarskich to drugie. Moj
pies osluchany za pierwszym razem skonczyl by leczenie prawdopodobnie tylko
na zwyklych lekach stosowanych w razie przeziebienia. Jak mi jeden z panow
powiedzial pozniej-za drugim naszym przyjsciem moglo to byc juz cos wiecej.
Za trzecim pies mial 41 stopni goraczki i zapalenie pluc. Leczenie trwalo
kilka tygodni, a lekarz z wlasnej incjatywy w poczatkowym okresie kuracji
wpadal do nas do domu zeby zobaczyc jak sie pies czuje. Tylko co z tego , ze
chcial naprawic swoj blad, kiedy dopuscil sie zaniedbania? Co z tego ze
powiedzial ze to jego pierwszy taki przypadek? Nawet nie wiem dokladnie co
mial na mysli i nie chce wiedziec.
I wiesz co? Ja nie mam zamiaru Cie przekonywac, ze zle trafilas, skoro Tobie
sie panowie Bryla i Tomczak sprawdzaja. Tak? No to swietnie, milo, ze
sie
ucza. Ale nie odpowiada mi aby moj pies byl krolikiem doswiadczalnym, gdyby
okazalo sie ze leczenia jakiejs jednostki chorobowej panowie jeszcze nie
opanowali do konca. Ja w kazdym razie nikomu ich lecznicy na pewno nie
polece.
Fufaczek