Użytkownik "zona alberta" <misia [CUT THIS]@fr.pl> napisał w
wiadomości
> OOooo, a co takiego złego w wyposażeniu pokojów? I gdzie, dla odmiany
jest
> lepsze?
Nie wiem gdzie jest lepsze. Tyle się ogląda telewizji i czyta tutaj wątków
o
tym, jak wyposażone są sale "przygotowawcze". Można skorzystać z
piłki czy
innych rzeczy, które ułatwiają przeżycie porodu w miarę komfortowych
warunkach. Ja miałam do dyspozycji twarde łóżko i męża, który starał
się jak
mógł. Na dobry początek wpadła położna trybem rozkazującym zmuszając
mnie do
szybkiego położenia się w celu dokonania lewatywy bo, jak to ona się
wyraziła "już kończę zmianę i nie mogę zostawić nieprzygotowanej
pacjentki
koleżance ze zmiany". Poczułam się sponiewierana.
Potem raz na jakiś czas pojawiała się kolejna położna aby zobaczyć jak
"idzie" poród i organoleptycznie sprawdzała rozwarcie zapominając
od tym, że
przydało by się odrobinę wyczucia.
Po porodzie poczułam się osamotniona. Nikt nie dał mi nawet przysłowiowej
kromki chleba chociaż oczywiście od rana nic nie jadłam. O tym, że mogę
dziecko oddać do "żłobka" dowiedziałam się na następny dzień
i to od innej
pacjentki. Całą noc "przespałam" na jednym łóżku z płaczącym
dzieckiem
ponieważ oczywiście zabrakło łózia dla maluszka. Gdy oddałam ją do
żłobka
została "naładowana" butlą bebilonu. Co do mojego łóżka to
też nie ma co
chwalić. Okazało się, że są pęknięte deski i przy każdym ruchu
zamierałam ze
strachu czy za chwilę się nie załamie już nie mówiąc o piskliwych
dźwiękach
dobiegających przy takiej czynności.
Nikt nie powiedział mi jak mam dbać o siebie (zostałam za mało nacięta
więc
nastąpiło rozerwanie, które potem okazało się niezbyt dobrze zeszyte).
Obchód wyglądał tak, jak by był robiony na "odczep się" co
oznacza, że
wchodził ordynator, pytał jak się czujemy i wychodził.
W pokojach brakowało krzeseł - odwiedzający siadali na rozklekotanym
łóżku
albo po prostu stali. O papier toaletowy trzeba się było dopraszać. A już
szczytem była sytuacja, w której podczas mycia w łazience bez żadnego
pukania weszła sobie pani sprzątająca i zaczęła robić porządki.
Wyprosiłam
ją!!!
Mogłabym jeszcze wymienić parę tego typu uwag ale konkluzja jest
następująca: NIGDY WIĘCEJ RODZENIA NA UJASTKU.
--
Pozdrawiam
Marta i Justynka (Tyna) 13.06.2002
GG: 1337991